Dostrajanie energetyki do pór roku

Na każdych warsztatach wspominam, że wszystko posiada swoje pole morficzne (pole informacyjne), włączając w to ludzi, rośliny, zwierzęta, grupy społeczne, kraje, miasta, religie, ugrupowania, dolegliwości itp. itd. rządzące się swoimi prawami. Im dłużej dane pole jest budowane tym silniejsze wykazuje oddziaływanie (pamiętajmy, że pola morficzne bardzo silnie zasilane są myślami, przez co ulegają rozbudowie).
Wyjątkowo silne pola morficzne posiadają pory roku, co przy ich zmianie wiele z nas odczuwa nie tylko na poziomie fizycznym, ale również mentalnym. Zadziwiające jest jednak to, że człowiek – pomimo tak znacznego okresu życia na Ziemi – nadal potrzebuje dość długiego czasu, by swoją energetykę dostroić do zmieniającego się pola pory roku. W zależności od kondycji psychofizycznej organizmu może to trwać od tygodnia do kilku, a w przypadku niektórych osób nawet dłużej.
Z tematem tym już od tysięcy lat doskonale radzi sobie medycyna chińska, m.in. za pomocą zastosowanego w odpowiednim czasie i umiejętnie przeprowadzonego zabiegu akupunktury posiadającej potężne pole morficzne (jest ono nieustannie budowane od blisko 5.000 lat przez miliardy ludzi i nadal zasilane). Już jeden zabieg wystarcza, by zmienić nasze samopoczucie i nastawienie np. do zimy czy jesieni. Więcej można przeczytać na ten temat pod linkiem (klik): AKUPUNKTURA NA PRZESTROJENIE
Uważam, że wyjątkowo skuteczne jest działanie wielopoziomowe, tj. z poziomu energoinformacyjnego (np. za pomocą metod kwantowych), z poziomu bliższego poziomu eterycznego i fizycznego (regulacja przepływów energii życiowej CHI za pomocą akupunktury), odpowiedniej diety czy suplementacji naturalnego pochodzenia.
Ja dla swoich celów oczywiście dodatkowo dokonuję przestrojenia za pomocą metod Matrycy Energetycznej oraz wywodzącej się z niej jednej z wielu technik, czyli Dwupunktu (ja stosuję w wersji Dwupunktu M3P).
Poniżej przedstawiam jedną z prostych procedur M3P, której wraz z innymi używam do procesu przestrajania:
1) Wejdź w przestrzeń Czystej Świadomości.
2) Świadomie oddychaj przez serce, aby jeszcze bardziej aktywować jego pole.
3) Poczuj jednocześnie swoje dwie dłonie i swoje serce.
4) Uświadom sobie, że wszystko jest energią, światłem i informacją.
5) Skojarz mentalnie ze swoją lewą dłonią swój obecny stan dostrojenia do pory roku.
6) Skojarz mentalnie ze swoją prawą dłonią zapisaną w Matrycy rzeczywistość, gdzie jesteś całkowicie dostrojona(y) do aktualnej pory roku.
7) Z intencją dostrojenia zbliżaj do siebie obie odczuwane jednocześnie dłonie aż poczujesz reakcję w ciele (np. dreszcz, ziewnięcie, zakołysanie czy inne nietypowe odczucia). Sygnał ten będzie oznaczał, że na poziomie energoinformacyjnym nastąpiło już dostrojenie. Obserwuj swoje ciało, ponieważ efekt w nim może czasem pojawić się z lekkim opóźnieniem.
Pamiętaj, aby stosując metody kwantowe pić dużo wody (ze względu na zachodzące zmiany biochemiczne) oraz słuchać swojego ciała (zamiast wypijania kawy – śpij, gdy poczujesz taką potrzebę, oczywiście w miarę możliwości, niekoniecznie musi się to odbywać na biurku w pracy 😉 ).
Powodzenia i zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami. 🙂

2013-01-24 10.36.08Foto: Paweł Łyszczyk

Podziękowania!

Uczestniczkom i uczestnikom weekendowych warsztatów metod kwantowych, które miałem zaszczyt prowadzić dla Was w Pomorskim Towarzystwie Psychotronicznym w Szczecinie dziękuję za wspaniałe chwile, 😍 a zwłaszcza za wyjątkową wszechogarniającą radość w trakcie ćwiczeń z moim pluszowym asystentem!
P.S. Jakoś bawi mnie do dziś określenie „kierownik warsztatów”, ale jako że ośrodek jest akredytowany w Ministerstwie Edukacji Narodowej i wydaje takie świadectwa jak w szkole, nie ma innej opcji. Dzienniki zajęć też musiałem wypełniać.

20171217_174415

 

 

Spotkanie z Richardem Bartlettem i Matrycą Energetyczną (Werona, Italia)

Mój kwantowy wszechświat znów doświadczył ogromnego podkręcenia. Oczywiście tak zwanym „przypadkiem”. 😉
Dwa lata temu w 2015 roku, kiedy przyznam uczciwie z wielu powodów czułem ogromne rozczarowanie dwupunktem i w zasadzie go już porzuciłem, by wieść życie „normalnego” człowieka, pojawiły się w nim dwie osoby, dzięki którym nie pozostałem na tej „normalnej” ścieżce. Latem tamtego roku moja kwantowa koleżanka Jola ze Szczecina delikatnie wyciągała mnie z tego „fizolskiego marazmu” i naprowadzała na właściwy kierunek, a potem raz jeszcze pojawiła się Małgosia „Margo”, by dosłownie dać mi kwantowego kopa w zad i wyciągnęła mnie (prawie że dosłownie) do Pragi na warsztaty Synchronizacji Kwantowej u Franka Kinslowa. Obu Wam i jeszcze kilku innym osobom jestem niezmiernie wdzięczny za to, co dla mnie zrobiły. Potem wszystko delikatnie – jak to w Synchronizacji – zaczęło się kręcić. Nie wiadomo skąd (wiadomo, wiadomo 😉 ) zostałem poproszony przez osoby z różnych miast w Polsce, by nauczać metod kwantowych. Przyznaję, że mnie to mocno zadziwiło, bo jakoś nie pałałem wtedy chęcią do wystąpień publicznych. Naprawdę zaczęło się robić ciekawie. Zdjęcie poniżej: ja, Frank Kinslow i „Margo” w roku 2015.

wp_20151109_019

No i nadszedł październik roku 2017, kiedy już wiodłem w miarę „ustabilizowane” życie (akurat 😉 ), czyli przeprowadzałem warsztaty, pomagałem tym, którym pomóc mogłem, a do oprócz tego od czasu do czasu wykonywałem zlecenia w swoim biurze tłumaczeń i obsługiwałem techniczne projekty unijne w jednej z firm w Szczecinie…i wtedy ponownie skontaktowała się ze mną Małgośka „Margo”, tym razem pytając, czy mam chęć jechać na warsztaty Matrycy Energetycznej do Bartletta w Weronie we Włoszech, ponieważ jedna z jej koleżanek dość nieoczekiwanie zrezygnowała z wyjazdu. Z wrażenia prawie zsunąłem się z krzesła i nie chodzi tu tylko o cenę, która przyznam absolutnie nie należy do niskich (na ten moment była dla mnie dość powalająca nawet). Chodzi o to, że dokładnie dwa lata po warsztatach u Kinslowa dzwoni do mnie ta sama osoba i proponuje kolejnego kwantowego kopa w zad! Wierciłem się dwie noce próbując podjąć życiową decyzję i zastanawiając się, skąd w krótkim czasie zorganizować dość konkretne fundusze na ten wyjazd. I co się okazało? W październiku przeprowadziłem trzy warsztaty, co pozwoliło na zgromadzenie środków na wyjazd. Resztę miałem dosłownie podaną na tacy, czyli wynajęte przez „Margo” mieszkanie 280 metrów od hotelu, gdzie odbywać się miały warsztaty i 1700 metrów od dworca autobusowego, dokąd miałem dojechać z lotniska w Mediolanie.
Pozostało szybko zrobić przelew (kończyły się miejsca), zarezerwować przejazd ze Szczecina do Berlina, stamtąd lot do Mediolanu i przejazd z Mediolanu do Werony, ubezpieczenia itp. Ot, taka techniczno-logistyczna akcja, aczkolwiek niezbędna.
Już w momencie zapisania się na warsztat zacząłem czuć niespotykane wcześniej mrowienie w ciele, w rękach. Coś się zmieniało, jakbym „wykupił licencję” na dostęp do zasobów Matrycy. 🙂 W tym momencie zaczęła też zmieniać się skuteczność prowadzonych przeze mnie sesji.
O drugiej w nocy 8 listopada toczyłem się już w busiku zmierzającym na lotnisko Berlin Schoenefeld, by o godzinie 6:40 wystartować w lot do Mediolanu.
Nim to jednak nastąpiło, miało miejsce ciekawe zdarzenie.
Siedziałem sobie po odprawie na lotnisku w tym Berlinie i zauważyłem, że przypatruje mi się intensywnie młoda, ładna kobieta. Pomyślałem sobie, że może kiedyś gdzieś się spotkaliśmy i po prostu zapomniałem, kto to jest (niektórzy faceci tak mają, co? 😉 ). W końcu jednak podeszła do mnie i zapytała:
– Czy to pan prowadzi warsztaty z metod kwantowych?
– Tak, prowadzę, ale…
No i w mojej głowie pojawiło się pytanie, skąd ta pani wie, że ja prowadzę warsztaty.
Odpowiedziałem:
– No tak, ale teraz to sam lecę na warsztaty. Uczyć się od Bartletta.
Moje zdziwienie było ogromne, że pojawił się w Berlinie ktoś z Polski, kto śledzi moje strony. Dodam, że pani też leciała do Włoch (pozdrowienia Justyna 😉 ). Matryca jak widać lubi dobrą zabawę już na starcie, nim jeszcze w pełni się jej doświadczy.

Mediolan przywitał mnie całkiem przyzwoitą pogodą i spóźnionym o pół godziny autobusem do Werony, ale dla Włochów to żadne spóźnienie i trzeba się do tego przyzwyczaić. Pocieszające było to, że to północna część Italii uważana za wyjątkowo schludną i poukładaną. Zacząłem się zastanawiać, czy czekając na autobus na południu np. gdzieś pod Neapolem w ogóle bym się go doczekał. 😉

Po przyjeździe do do Werony dość sprawnie dotarłem do wyjątkowo przyjemnego mieszkania, gdzie powitała mnie „Margo”.
Po ogarnięciu i się i szybkiej kąpieli wyruszyliśmy z Małgośką na zwiedzanie Werony i jakieś zakupy, ponieważ najbliższe cztery dni mieliśmy spędzić na intensywnym szkoleniu od rana do wieczora. Obowiązkowym punktem zwiedzania był oczywiście dom Julii, pod której balkonem wystawał zakochany Romeo. 😉

Następnego dnia już od rana zaczęła się „kwantowa jazda bez trzymanki”.
Po zapisaniu się w recepcji dostałem imienną zawieszkę, opaskę i materiały w postaci nie skryptu, a ładnie wydanej książki w błyszczącej okładce.
Ilość osób na sali była zaskakująca, bo ponad 260. Może się wydawać, że to za dużo, ale ma to też kapitalne znaczenie przy budowie pola morficznego metody i ilości przebiegających procesów transformacyjnych.
Richard Bartlett i towarzysząca mu Melissa Joy jak zwykle mieli mocne wejście. Rysiek wskoczył na scenę z gitarą elektryczną i zaczął szaleć w rytm płynącej muzyki. Showman całą gębą!

Kiedy rozpoczął się wykład, raz jeszcze poczułem ogromną wdzięczność do mojego taty, bez którego motywującego kopa w młodości nie wylądowałbym na studiach w Wielkiej Brytanii, przez co potem nie zostałbym tłumaczem technicznym, co ku mojemu zaskoczeniu przydaje mi się teraz w uczestnictwie w anglojęzycznych warsztatach z dziedzin, które większość ludzkości nie nazwałaby racjonalnymi. 😉 Ciekawymi ścieżkami życie prowadzi.
Już przy pierwszych podstawowych technikach zrozumieliśmy z „Margo”, że w tym momencie dokonuje się u nas skok do przodu o kilka epok. Doświadczaliśmy czegoś czego nie doświadczaliśmy nigdy wcześniej, choć przecież naprawdę dość intensywnie „w kwantach działamy i w Polu robimy”. 😉
W trakcie ćwiczeń moje ciało reagowało jak nigdy dotąd na przebiegające procesy. Dwupunkt w systemie Bartletta to często ułamki sekund i BUM! Jest to coś zupełnie innego, niż do tej pory znałem, a komunikacja z Polem odbywa się po hiperłączach. A były to dopiero „podstawy podstaw”.
Wszystkie dni przebiegały w niezwykle radosnej atmosferze, czasem nawet w tak radosnej, że sala ryczała ze śmiechu, a co wrażliwsi spadali z krzeseł i rechotali się na podłodze. 😉
Procesy transformacji przebiegały lekko i radośnie, bez traumatycznych i spazmatycznych scen „oczyszczania”, które miałem możliwość obserwować bywając na innych szkoleniach. Taki jest Bartlett i taka jest jego Matryca Energetyczna.
Oczywiście będę się powtarzał, ale czegoś takiego nigdy nie doświadczyłem, choć doświadczam już kwantowania czas jakiś. Dla Bartletta nie ma czegoś takiego jak zła genetyka czy karma („It’s all bullshit”). Żongluje tym wszystkim jak plikami w Windowsie i zwyczajnie zmienia i naprawia, co daje momentalne fizycznie widzialne rezultaty. To na pewno nie jest człowiek z tej Ziemi.
Przykładem był mężczyzna zaproszony z widowni na scenę, którego kręgosłup był tak skrzywiony, że wręcz wchodził w prawy pośladek. Po kilku ruchach ręką wykonanych przez Bartletta w powietrzu był już zupełnie prosty, pionowy. Przykłady można by mnożyć, bo każdy z czterech dni w nie obfitował.
Obfitował też w sceny przezabawne, bo Richard to po prostu odjechany oszołom. 😉
Jedna z uczestniczek zaproszona na scenę i zapytana, w czym można jej pomóc, odpowiedziała:
– Nie wiem. Ufam Ci.
– Nie wiesz? Jesteś pewna, że mi ufasz? – zapytał Bartlett 😉
– Ufam.
W tym momencie Richard z rykiem niedźwiedzia ;))) podbiegł do kobiety, odrzucił jej włosy i ugryzł ją w szyję. ;)))
– Jak widzisz, nie możesz mi ufać…no więc w czym mogę Ci pomóc? – skwitował.
Cała sala jak i „ofiara niedźwiedzia” pokładały się ze śmiechu.
W tak niezwykłej atmosferze przebiegały nasze zajęcia każdego dnia.
Poziom zaawansowany był kolejnym skokiem do przodu, gdzie poznawaliśmy różnego rodzaju techniki i procedury działania, używanie wspomagających urządzeń zakotwiczonych w Matrycy i wiele wiele innych niesamowitych rzeczy.
Działania były tak intensywne, że czasami traciliśmy kontakt z rzeczywistością.
Dużo mógłbym jeszcze pisać, ale nawet jeśli bym to zrobił, to żadne moje pisanie nie odda wrażeń z tych niesamowitych warsztatów, wiedzy którą uzyskałem i dostępu do zasobów, których w tym stopniu nigdy nie odczuwałem.

20171112_161005
Po spotkaniu z Kinslowem dwa lata temu, spotkanie z Bartlettem to na obecny czas dla mnie wisienka na torcie. Jeden i drugi to niesamowite osoby, ale zupełnie różne światy, które uzupełniają się fantastycznie!
Te cztery dni zleciały tak szybko, że aż trudno uwierzyć. Wróciłem już do Polski i nadal czuję to niesamowite uczucie, a rzeczy które teraz „same” dzieją się wokół mnie są tak zdumiewające i wielotorowe, że mój organizm musi się z tym oswoić i do tego przystosować.
Czas tymi odczuciami dzielić się z innymi i pomagać im w jak najlepszy sposób.
Grazie e arrivereci! 😉

Certyfikat Bartlett Matrix Energetics


Jeżeli podoba Ci się to co robię, czujesz, że uzyskana tu wiedza pozytywnie wpłynęła na Twoje życie – możesz mnie wesprzeć w moich działaniach dowolną wpłatą na konto:

34 1140 2004 0000 3302 4854 3189

Przelewy z zagranicy:

PL34114020040000330248543189

BIC / SWIFT: BREXPLPWMBK

Odbiorca: Paweł Łyszczyk

Tytuł przelewu: DAROWIZNA

lub

PayPal: DAROWIZNA (KLIK)

lub zeskanuj kod QR do przekazania darowizny za pomocą PayPal

Kwantowo o tzw. synchronach

O liczbach-synchronach nieco inaczej. Czyli o zastosowaniu procesów kwantowych i świadomą pracę intencyjną w momencie, gdy dostajemy komunikat. Na pewno wielokrotnie spotkaliście się z tzw. synchronami, czyli np. pojawiają się Wam godziny 11:11, 13:13, 17:17. Liczby takie można też zaobserwować na tablicach rejestracyjnych, billboardach, etc.
Sądzę, że jest to moment, kiedy jesteśmy dobrze zestrojeni z polami informacyjnymi.
Moment pojawienia się liczby synchronicznej świadczy również, że w tym momencie otrzymujemy bardzo silne wsparcie „z Pola”. Jest to doskonały czas, by popracować z naszymi aktualnymi intencjami. Sprawdźmy też, o czym myśleliśmy tuż przed pojawieniem się takiej liczby, bo może się okazać, że jest to dla nas najważniejsza w tym momencie intencja. Uważam, że jest to doskonała chwila, by nasz temat w tym momencie przepracować metodami kwantowymi.
Dorota, bardzo dziękuję za to niezwykle cenne spostrzeżenie, którym zechciałaś się podzielić.

Przechwytywanie1313

Dlaczego można powtarzać dwupunkt?

book-419589_1920Źródło: Free images from https://pixabay.com

„W każdym momencie życia jesteśmy już trochę inni niż przed chwilą, ponieważ nasze pole energetyczne zmienia się w toku naszych doświadczeń. Z tej przyczyny każdy z nas jest wyjątkowy. Każdy z nas jest wynikiem swoch doświadczeń od samego początku. Jesteśmy wszystkim, co kiedykolwiek przeżyliśmy”.

Już tylko ta sentencja może odpowiedzieć na wielokrotnie zadawane pytanie „czy dwupunkt można powtarzać”. Podobnego zdania jest również Richard Bartlett, który uważa, że dwupunkt można wykonywać wielokrotnie (oczywiście jak we wszystkim wskazany jest umiar).

Powyższy cytat pochodzi z książki Meg Blackburn Rosey „Niezwykłe dzieci naszych czasów”, która powinna być obowiązkową lekturą dla rodziców dzieci indygo, kryształowych, gwiezdnych czy też w jakiś inny sposób „dziwnych”, aby mogli je lepiej zrozumieć. Po kliknięciu na zdjęcie można zapoznać się z jej fragmentem.
Monika, dziękuję za jej użyczenie.

 

Cudowne wykłady kwantowe w Instytucie!

To były chyba najbardziej „uhahahahaane” zajęcia z metod kwantowych, jakie do tej pory prowadziłem, a które odbyły się w dniach 21-22 października 2017. 😂😂😂
Ojjj! Działo się!!! Pierwszy i drugi dzień niesamowitych zajęć dla 1 i 2 roku studentek (plus jednego studenta) w Instytucie Metamorfozy Świadomości to było przeżycie niezwykłe. Pierwszy dzień obfitował w „loty w Czystą Świadomość”, drugiego zaś miałem zaszczyt przekazywać niezwykle utalentowanym studentom wiedzę na temat Dwupunktu M3P.
O ile tego pierwszego dnia było wyjątkowo wesoło i błogo, to następnego było wręcz „rechocząco” i już zupełnie odlotowo. 😂😂😂
Wspaniale pracowało mi się z tak zdolnymi uczestniczkami (i jednym uczestnikiem). Każdy warsztat i każde zajęcia jakie prowadzę są jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne, te dwa dni jednak zapamiętam jako pełne śmiechu i kilku niezwykłych zdarzeń. Dziękuję Wam! 🙂
W załączeniu przesyłam kilka zdjęć z naszych zajęć w szkole, migawki z ćwiczeń, zdjęcia z uczestniczkami i coś na wesoło (np. totalnie skwantowany model-misiacz do prezentacji ćwiczeń).

Niespodzianki metody R.E.S.E.T.®

Swego czasu opisywałem metodę R.E.S.E.T.® – prostą i łagodną metodę kinenergetycznej odprężającą mięśnie szczęki i wyrównującej staw skroniowo-żuchwowy, z której szkolenie miałem przyjemność ukończyć we wrześniu. I tu NIESPODZIANKA! 🙂
Ot, wydawała mi się tylko taką fajną metodą relaksacyjną, odpuszczającą napięcia i rozpuszczającą zadawnione i nieuświadomione traumy (co jest tym niemniej bardzo ważne). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wszystko we Wszechświecie jest powiązane.
Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że ta „manualno-energetyczna metoda smerania głowy i buzi” może tak wpłynąć na przestrzeń wokół człowieka i jego życie!!!
No bo co…ot…takie „dotykanie” punktów na twarzy i czaszce. No cóż to może zmienić?
A jak zmienia!
Widzę, że każdy kolejny zabieg – czy to wykonywany na mnie czy przeze mnie – to efekt niczym „speed-rakieta” czy śniegowa kula w rozwoju, energetyce ciała, puszczają blokady w energii życiowej, pojawiają się nowe możliwości, propozycje, w życiu pojawia się przepływ, nowe wspaniałe osoby przynoszące dary-niespodzianki…niczym za dotknięciem kwantowej różdżki znikają przeszkody, które w żaden sposób i żadną metodą wcześniej nie chciały zniknąć. Płynnie, łagodnie wślizgują się do życia…
No to powiem, że LUBIĘ TO! 😉
Więcej o metodzie: METODA RESET

Przechwytywanie

Warsztaty w „ROZWIJALNI” we Wrocławiu

W dniu 14 pażdziernika 2017 we Wrocławiu miałem niezwykłą przyjemność prowadzić warsztaty stopnia podstawowego z metody Dwupunktu M3P oraz rysunku automatycznego dla fantastycznej grupy czarodziejek (i jednego wiedźmina ;)), opowiedzieć o Synchronizacji Kwantowej i o paru innych ciekawostkach związanych z tematem.
IMG_2659
Dziękuję wszystkim uczestniczkom (i „uczestnikowi-rodzynkowi”) za to, że mogłem z Wami pracować we wspaniałej atmosferze.
IMG_2653
Bardzo dziękuję też pani Małgorzacie z Domu Twórczego Życia ROZWIJALNIA za zapewnienie super warunków prowadzenia szkolenia.
Nie znalazłbym również tego wspaniałego miejsca do szkoleń, gdyby nie Alicja Beata Nowk, za co serdecznie również dziękuję.
Nie zamieszczam wszystkich zdjęć, bo część nie wyszła, ale kto się przyjrzy tym im dokładnie, które są zauważy tzw. orby. 🙂

Wspomagające ciągi liczbowe

Stoper

Masz intencję? Temat ? Cyfry i liczby posiadają swoje wibracje. Ich kombinacje łączą ze wspomagającymi niezliczonymi polami morficznymi. Nie musisz znać nazw tych pól. Czy to w domu, czy w pracy czy na spacerze, będąc świadomie w przestrzeni serca obserwuj otoczenie poszukując kombinacji liczb, które przyciągną Twoją uwagę. Jeśli ich nie znajdujesz, włącz sobie stoper i obserwując zmieniające się sekwencje cyfr pytaj siebie, która ich kombinacja jest dla mnie teraz potrzebna i poczuj wspomagające wibracje ciągów liczbowych. Tylko tyle. Jeśli poczułaś / poczułeś, że dana kombinacja jest pomocna dla Twojego tematu, zapisz je sobie. Być może kiedyś się przydadzą ponownie. Zacznij robić zapiski, jeśli chcesz. Odnotuj, na co dany zestaw Ci pomógł.
Miłych lotów!