Czym jest dwupunkt, matryca energetyczna czy synchronizacja kwantowa bez trudu znajdziecie w sieci, wyszukacie tam mnóstwo dłuższych lub krótszych opisów. Prawda jest jednak taka, że dla osoby niewtajemniczonej wszystkie opisy mogą okazać się dość ogólnikowe i czasem trudno je zrozumieć do momentu, dopóki ktoś znający się na rzeczy tego nie objaśni. Dzięki systemom kwantowym możecie uzyskać możliwość komunikowania się w prosty sposób poprzez pole Waszego serca z otaczającym Was kwantowym polem informacyjnym, które zawiera wszelkie możliwe informacje, rozwiązania, możliwości czy wiedzę, która tam była, jest i będzie, z polem gdzie nie istnieje czas, a jednocześnie istnieje wszystko i czerpania z jego zasobów, a tym samym uświadomienia sobie, że my sami jesteśmy jego częścią i wszystko jest możliwe.
Chciałem tu raczej skupić się na tym, czego możecie się po metodach kwantowych spodziewać decydując się na skorzystanie z nich lub nauczenie się ich (choć w systemach kwantowych spodziewanie się czegoś często bywa zaskakujące 😉 ). Wyjątkowo ważne jest to, aby Wasza decyzja była w pełni świadoma.
Pewnego dnia, gdy po zastosowaniu technik kwantowych pewnej osobie ustąpiły uciążliwe dolegliwości, padło pytanie czy dwupunkt służy do uzdrawiania.
Nie w takim sensie, w jakim rozumiemy to w życiu codziennym, choć efekty fizyczne wielokrotnie są zdumiewające.
Metody kwantowe nie mogą być odbierane tylko i wyłącznie jako pigułka do usunięcia dolegliwości czy doraźnego (aczkolwiek często wyjątkowo spektakularnego) rozwiązania naszych spraw.
Jest to system postrzegania i kreacji świata, który zmieni Ciebie, Twoje życie i sposób postrzegania rzeczywistości.
Ilekroć ktoś prosi mnie o wykonanie dla niego techniki kwantowej w jakiejkolwiek sprawie, niezależnie od tego, czy jest to ból głowy czy sytuacja w życiu czy w pracy, zawsze zadaję pytanie
– Czy jesteś gotowy na zmiany w swoim życiu, które dziś zostaną zapoczątkowane?
– Jak to zmiany w życiu? Jakie zmiany? Przecież to tylko czary-mary na ból głowy.
Tu pojawia się nasz fizyczny, linearny sposób postrzegania świata.
Boli głowa – łykam tabletkę – głowa nie boli – sprawa rozwiązana.
Podobnie bywało i w moim przypadku: rozbolał mnie kręgosłup, zastosowałem techniki kwantowe, poprosiłem o wsparcie nimi innych znajomych…i nic.
No jak to?
Pigułka nie działa?
Tymczasem „pigułka” w różnych przypadkach nie dociera do źródła czy przyczyny, która spowodowała taką czy inną sytuację.
Systemy kwantowe działają na zupełnie innych zasadach. Poruszając jedną kwestię dokonujemy poruszenia całego ciągu przyczynowo-skutkowego niczym pierwszej kostki domina.
Jak zadziałało to u mnie? Poznałem ciekawych ludzi, którzy zaoferowali mi pomoc w postaci wspaniałych masaży, terapii czy akupunktury, których nigdy bym nie poznał w innej sytuacji. Ból minął, ale rozwiązanie nie zawsze jest takie, jakie podsunie nam nasz racjonalny mózg.
Kiedy dotkniemy zasobów pola kwantowego nawet raz, miejmy świadomość tego, że dotknęliśmy czegoś niezwykłego.
Stajemy się tym samym w sposób świadomy jego częścią, a w naszym życiu pojawiają się zmiany.
Pierwotna dolegliwość często znika momentalnie, sprawy wyjaśniają się natychmiast, ale potem zaczynają zachodzić transformacje, początkowo może niedostrzegalne, widoczne jako tzw. przypadki. Potem zaczyna się zmieniać również nasze życie, dążąc do optimum – czasem zmierzając do niego niczym po autostradzie, a czasem pokonując bardziej kręte ścieżki.
Stykając się świadomie z polem kwantowym wszelkich możliwości choćby lekko nawet „małym placem” dotykamy wiru, strumienia potężnych zmian i pamiętajcie o tym, że im bardziej dotkniemy tego wiru, tym większe i mocniejsze zmiany zaobserwujemy. Stosując przenośnię: kiedy zamiast dotykać strumienia zmian palcem wskoczymy do niego w całości, to oczywistym jest, że zaczynamy z nim coraz bardziej płynąć, a zmiany są coraz większe, intensywniejsze.
Stając się częścią strumienia doświadczamy zmian i sytuacji, przez które nas on niesie.
Kręcąc się w rytmie wiru, płynąc z prądem strumienia możemy w sposób łagodny przejść zmiany, choć niewykluczone, że czasem zdarzy się „otrzeć” o jakiś kamień, jednak rzucając się pod prąd doznajemy często niepotrzebnych i silnych wstrząsów. Tymczasem strumień płynie i tak czy inaczej…Kiedy będziecie obserwować te zmiany zamiast je oceniać, zmieni się Wasz sposób postrzegania. Walnąłeś się w kamień i boli? Odnotuj fakt, może nawet pokrzycz, ale potem odpuść i płyń dalej zamiast analizować. Kamień został z tyłu, przed Tobą ocean nieograniczonych możliwości. Może zdarzyć się tak, że na początku drogi może to wymagać pewnej pracy, ale potem w sposób lekki i naturalny stajemy się częścią tego przepływu.